11 lutego 2021 / artykuły, porady

Co z tymi sąsiadami w podnajmie?

W poszukiwaniu mieszkania dla siebie, które chcielibyśmy zakupić lub wynająć, jednym z wielu czynników, na jakie zwracamy uwagę, jest sąsiedztwo. To naturalne, że pytamy o to, kto mieszka w danym bloku, czy są to osoby starsze, czy też rodziny z dziećmi. W nowym miejscu chcemy czuć się swojsko i bezpiecznie, mieć pewność, że osoby mieszkające obok nas są nam przyjazne czy też przynajmniej jak najmniej problematyczne. 

Jak to jednak wygląda w przypadku mieszkań wynajmowanych, które chcemy podnajmować? To nie my będziemy w nich mieszkać, zatem czy kwestia tego, jacy ludzie zamieszkują sąsiednie lokale, w ogóle powinna nas interesować? Czy analizując nową inwestycję, powinniśmy pytać właścicieli o to, kto mieszka za ścianą? 

Jak to wygląda z drugiej strony – jak sąsiedzi reagują na wieści, że mieszkanie obok nich będzie wynajmował ktoś obcy? Czego boją się właściciele, który wynajmują swoje mieszkanie? Zapraszam do lektury!

 

Relacje z sąsiadami jako obiekcja właścicieli

W rzeczywistości temat relacji z sąsiadami pojawia się często już podczas pierwszego spotkania i rozmowy z właścicielem mieszkania, które chciałbyś podnająć. 

Tobie jako osobie, która będzie formalnym najemcą danej nieruchomości, powinno zależeć na tym, aby Twoi najemcy mieli spokojnych sąsiadów. To oczywiste, lecz jak wynika z mojego doświadczenia, to właściciele często jako pierwsi podejmują ten temat. Ich obawa dotyczy, jak to określają, „problemów z sąsiadami”. 

Czy każdy właściciel ma takie obawy? Spora część właścicieli tak. Przede wszystkim ci, którzy sami kiedyś mieszkali w lokalu, jaki teraz chcemy wynająć. Właściciel, znając osoby mieszkające po sąsiedzku, bardzo chciałby zachować „poprawne relacje” z sąsiadami, a perspektywa oddania mieszkania w czyjeś (w tym przypadku nasze) ręce automatycznie wywołuje w nich obawę o utratę tych dobrych stosunków. 

Są też właściciele, którzy kupili daną nieruchomość jako inwestycję lub otrzymali ją w spadku i nie mieszkali w niej wcześniej. U tych osób obawa o relacje z sąsiadami jest zdecydowanie mniejsza – nie oznacza to jednak, że jej zupełnie nie ma. Również ci właściciele niejednokrotnie podkreślają, że chcą uniknąć ewentualnych sytuacji konfliktowych w sąsiedztwie, i wskazują, że jest to dla nich ważne. 

 

Jak zatem radzić sobie z tą obiekcją na tym etapie? 

Właściciel oddając Ci mieszkanie w podnajem przekazuje Ci je w opiekę . Jest to dla niego często trudna sytuacja i postrzega ją jako oddanie odpowiedzialności i kontroli nad swoim mieniem i z tego też powodu powstają różne obawy, między innymi ta związana z utratą dobrych relacji z sąsiadami.  W jaki sposób możemy zagwarantować właścicielowi, że „nic złego się tu nie będzie działo”?

Po pierwsze „nie wywołuj wilka z lasu”. Podczas rozmowy z właścicielem pamiętaj o tym, żeby nie wywoływać w jego głowie obaw, o których sam nawet nie pomyślał. To znaczy, nie zapewniaj właściciela „że w mieszkaniu nie będzie imprez”, jeśli w ogóle sam tego tematu nie podjął. Być może to nie jest jego obawa, a rozpoczynając taki wątek właściciel zacznie o tym myśleć i właśnie taką obawą się stanie ;). 

Jeżeli natomiast właściciele zgłaszają nam wątpliwości np. na temat relacji z sąsiadami, to znak, że należy je z nimi szczegółowo omówić. 

Pierwsze pytanie, jakie zadaję właścicielowi, który mówi, że obawia się wynajmu, gdyż boi się o relację z sąsiadami, jest nieco przekorne… „Co dokładnie chce mi pan/pani przekazać, czy mam się obawiać? Czy są tutaj jacyś uciążliwi ludzie, którzy mogą przeszkadzać w życiu moim lokatorom?” 

Takie pytanie skutecznie wytrąca właściciela z poczucia, że tylko on może się o to obawiać. Dzięki temu uświadamia sobie, że jest to aspekt, który jest bardzo ważny dla obu stron i również ja mogę mieć co do tego wątpliwości. Przeważnie po tym pytaniu od razu łatwiej się rozmawia. Spróbuj!  

Zanim zaczniesz zapewniać, jak dobrze zajmiesz się całym mieszkanie i jak świetne relacje z sąsiadami utrzymasz, rozpoznaj, czy obawy właściciela wynikają z wcześniejszych problemów, które ta osoba miała z najemcami, czy z ogólnie przyjętego i stereotypowego obrazu studenta? 

Szczegółowe poznanie źródła obiekcji ułatwi Ci znalezienie odpowiedzi i wyjaśnienie właścicielowi, jak to będzie działać u Ciebie.

Jednym z moich ulubionych sposobów na zapewnienie właściciela o tym, że relacje z sąsiadami pozostaną na odpowiednim poziomie, jest wyjaśnienie, iż przede wszystkim to w moim interesie leży, aby w mieszkaniu panował spokój. W końcu to ja odpowiadam przed właścicielem za stan mieszkania, a ewentualne skargi od sąsiadów również będą trafiały do mnie. Zapewniam, że zależy mi na długiej, owocnej współpracy i nie chciałbym ryzykować wypowiedzenia umowy, skoro w dane mieszkanie inwestuję własne pieniądze i w razie wypowiedzenia poniósłbym duże straty. Ten argument bardzo skutecznie trafia do właścicieli i daje im poczucie sprawczości i większego bezpieczeństwa. Zwykle po takim zapewnieniu pozwalają sobie „oddać” mi decyzyjność. 

Obawa o relacje z sąsiadami potrafi być tak silna, że zdarzyło mi się zadać dość prowokacyjne pytanie do szczególnie zatroskanego właściciela: „Czy sąsiad jest współwłaścicielem mieszkania?” lub czy: „Ma pan/pani na sumieniu coś złego, o czym sąsiad wie”? Każdy z nas czasami tak dalece zagłębia się w myśleniu o własnych „demonach”, że zapomina o racjonalnym myśleniu.

Innymi i jednymi z ostatnich argumentów, których możesz użyć w rozmowie na temat relacji z sąsiadami, jest po prostu przedstawienie właścicielowi Twoich sposobów na zapobiegnięcie wielu sytuacjom. Ja omawiam chociażby to, jak organizuję mieszkanie oraz jak dobieram do niego lokatorów. Poniżej podam kilka przykładów, a później opowiem, dlaczego uważam, że ten argument powinieneś wykorzystać dopiero wówczas, gdy inne argumenty zawiodą.

  1. Informuję, że w mieszkaniu tak zaaranżujemy przestrzeń, by nie było przestrzeni wspólnej, czyli salonu, który zachęcałby do organizowania spotkań towarzyskich. Zauważ, że ten argument można wykorzystać również w sytuacji, gdy trzeba przekonać właściciela do dodatkowych aranżacji w lokalu. 😉
  2. Tłumaczę, w jaki sposób dbam o odpowiedni dobór i weryfikację najemców. Wyjaśniam, że moimi lokatorami są młode osoby, studiujące lub pracujące, które wynajmują pokój, gdzie będą mogły odpocząć po zajęciach czy pracy. Dodatkowo najemcy nie znają się nawzajem – pokoje wynajmują osoby sobie obce, które poznają się dopiero przy odbiorze kluczy do mieszkania. Oczywiście w trakcie umowy mają okazję nawiązać relacje, ale jak wspomniałem w poprzednim punkcie, brak dużych części wspólnych nie zachęca ich do nadmiernej integracji.
  3. Mogę również wspomnieć o zasadach zawartych w umowie najmu, którą podpisujemy z lokatorem, a które mówią, w jaki sposób najemca ma obowiązek dbać o mieszkanie, przestrzegać ciszy nocnej czy respektować ogólnie przyjęte zasady porządku domowego. 

Dlaczego uważam je za ostateczność? Ponieważ mogą wzbudzić kolejne i kolejne obiekcje. Przykładowo opowiadając właścicielowi o tym, jak dokonujesz weryfikacji najemcy, możesz nie spotkać się z aprobatą. Konkretne zapisy z Twojej umowy z najemcami właściciel może uznać za słabe, z niektórymi się nie zgadzać, a niektóre zechce również wprowadzić do waszej wspólnej umowy, co będzie zbyteczne.  

Najważniejsze w odpowiadaniu na tę obiekcję jest przekonanie właściciela, że to Ty jesteś osobą, dzięki której zapomni o takich problemach. Ty poniesiesz tę odpowiedzialność.

Sama obawa o utrzymanie poprawnych relacji z sąsiadami jest tylko jedną z wątpliwości, które nasuwają się właścicielowi przed rozpoczęciem z nami współpracy. Jest to naturalne – często właściciele do tej pory nie mieli do czynienia z najmem lub samodzielnie dbali o dobór lokatorów i pilnowali porządku w mieszkaniu. Chcąc realizować nowe inwestycje oraz dbać o już rozpoczęte współprace, należy nauczyć się prowadzenia rozmowy z właścicielami na temat ich obiekcji. Jeżeli interesuje Cię ten temat, zapraszam do lektury artykułu na moim blogu, gdzie zebrałem i opisałem 6 głównych obaw właścicieli przed podnajmem: link.

 

A co, jeżeli to właściciel ma być naszym sąsiadem?

Czy oglądając mieszkanie, zdarzyła Ci się sytuacja, kiedy ze zdziwieniem odkryłeś, że za ścianą nie mieszkają zupełnie obcy ludzie, a właściciel mieszkania?

Przy pierwszym taki spotkaniu byłem tak samo zaskoczony jak właściciel, który spodziewał się jako najemcy rodziny z dziećmi, a nie oferty wzięcia mieszkania w podnajem i zorganizowania w nim pokoi do wynajęcia młodym osobom. Teraz już wiem, że sytuacje takie się zdarzają – dotyczą one głównie mieszkań położonych w kamienicach lub mniejszych, rodzinnych budynkach. Może się też zdarzyć, że naszym sąsiadem nie będzie sam właściciel, lecz jego najbliższa rodzina, z którą często właściciel prosi pozostawać w stałym kontakcie. 

Czy w takim szczególnym przypadku możliwe jest zorganizowanie podnajmu? Czy jesteśmy w stanie przekonać do niego właściciela? Czy jest sens wynajmować mieszkanie w takiej sytuacji, gdzie tak blisko będziemy mieć osobę, która niemal każdego dnia będzie mogła kontrolować nasze poczynania?

Uwierz mi, że tak. Właściciel może mieć oczywiście jeszcze większe obiekcje dotyczące zakłócania ciszy nocnej, dużej liczby lokatorów itp. Dla Ciebie jednak każda inwestycja brana w podnajem powinna być tak samo ważna i realizowana w Twoich standardach, więc również w takim przypadku powinieneś z właścicielem spokojnie omówić jego wątpliwości i podać swoje sposoby na zapobieganie problemom. 

Jak taka sytuacja wygląda z Twojej perspektywy, tj. osoby, która rzeczywiście będzie opiekować się tym mieszkaniem przez kilka najbliższych lat? Czy właściciel jako sąsiad za ścianą nie będzie dla Ciebie przeszkodą? Odpowiedź na to pytanie jest niejednoznaczna: to zależy! 

Nie tylko od samego właściciela, ale i od naszego nastawienia. Jeżeli wasze relacje, które stworzyłeś z właścicielem, są proste, czyste i nie masz przed nim tajemnic odnośnie do Twoich działań w mieszkaniu, a do tego podnajmujesz mieszkania z zachowaniem profesjonalizmu, to nie powinieneś mieć obaw. Jeżeli nie masz sobie nic do zarzucenia, to musisz jedynie – albo aż, ponieważ nie jest to łatwa sprawa – ocenić, czy właściciel będzie taką osobą, która dotrzyma warunków, jakie ustalicie. Jeżeli masz wątpliwości co do dotrzymywania przez właściciela wspólnie ustalonych zasad i przekraczania granic (np. samodzielnego wchodzenia do mieszkania), zaproponuj wpisanie ich do umowy – tak aby obie strony miały jasną sytuację w tym zakresie. Podczas dyskusji na temat takich zapisów obserwuj oczywiście również reakcję właściciela – pamiętaj, że swoją postawą nie chcesz urazić jego osobistych odczuć, a jedynie ustalić proste i przejrzyste warunki współpracy. 

Czy zdarzyło mi się, że właściciel, od którego chciałem wynająć lokal sąsiadujący z jego mieszkaniem, odmówił mi współpracy? Oczywiście! 

Zdarza się, że trafiam na osoby, które mają już ustalony obraz idealnego najemcy i moja działalność, mimo rozmowy i prób rozwiania obaw oraz przedstawienia argumentów, niestety nie wpisuje się w te ramy. Chciałbym jednak zaznaczyć, że nic na siłę – mnie również zdarzyło się wycofanie z oferty współpracy, mimo uzyskania zgody właściciela na podnajem.

Miałem taką sytuację: znalazłem ofertę mieszkania na wynajem w bardzo dobrej lokalizacji i świetnej cenie. Po dotarciu na miejsce okazało się, że to nie jedyne mieszkanie Pani, która się ze mną spotkała, właścicielka sprawowała bowiem całkowitą opiekę nad budynkiem. Miała na wynajem kilka mieszkań, więc teoretycznie była to idealna okazja do inwestycji – mieszkaniami położonymi w jednym budynku łatwiej jest się opiekować. Pani była bardzo elastyczna w kwestii ogólnych warunków współpracy, okresu, na jaki ma być zawarta umowa, zasad finansowania remontów itp. Początkowe rozmowy wydawały się obiecujące, jednak ostatecznie nie doszło do podpisania umowy. Przy ustalaniu szczegółów okazało się, że właścicielka chciała mieć codzienny dostęp do lokalu, chciała również, abym osobiście przedstawiał jej każdego lokatora. Mówiąc ogólnie – nadal chciała pozostawać codziennym opiekunem mieszkań, a ja, słuchając o kolejnych wymaganiach, doszedłem do wniosku, że mieszkania w tym budynku nie bez powodu stoją puste… Uznałem, że taka sytuacja może negatywnie wpływać nie tylko na mój komfort pracy, ale i na komfort moich najemców, więc ostatecznie nie podjąłem współpracy.

Jeżeli ustalimy prawidłowe zasady współpracy z właścicielem, który pozostaje naszym sąsiadem, oraz zbudujemy z nim poprawną relację, to taka sytuacja może przynieść nam bardzo dużo korzyści oraz, mówiąc wprost, ułatwić opiekę nad mieszkaniem. Mam właścicieli, którzy widząc, że mój lokator siłuje się z zamkiem, bez oporów proponują im pomoc i pokazują, jak naoliwić cały mechanizm, aby klucz już się nie zacinał. Wiem też, do kogo mogę zadzwonić z prośbą o pożyczenie drabiny i kto zadzwoni do mnie, jeżeli administracja budynku wywiesi na tablicy informacyjnej kartkę o zbliżającym się przeglądzie kominiarskim .

 

Budowanie relacji z sąsiadem, który nie jest właścicielem

Odebraliśmy od właściciela klucze, podpisaliśmy protokoły i rozpoczynamy swoją działalność. Czy należy teraz odwiedzać sąsiadów, przedstawiać się i zostawiać swój numer telefonu? Uważam, że to zależy tak naprawdę od zaleceń właściciela. Zdarza się, że właściciel sugeruje, aby skontaktować się z wybranym sąsiadem – jest to często przedstawiciel wspólnoty lub gospodarz, który z ramienia administracji dba o bieżącą obsługę budynku. Takie kontakty są bardzo ważne, ponieważ często to z tą osobą ustalimy termin wizyty związany z odczytem liczników wody, zgłosimy liczbę osób zamieszkujących lokal oraz to od niej uzyskamy informację, gdzie najlepiej postawić kontener na wywóz odpadów poremontowych. 

Osobiście nie mam w praktyce odwiedzania mieszkań sąsiadujących z moim i przedstawiania się sąsiadom. Jeżeli oczywiście spotkam kogoś na klatce schodowej, to zawsze się przywitam, i w zależności od toku rozmowy, ale zdarzyło mi się przedstawić i nawiązać późniejszy kontakt jak ta osoba okazała się sąsiadem. Zauważyłem, że o przekazanie numer telefonu często proszą osoby, które wprost przyznają, że z poprzednimi najemcami danego lokalu był problem – zakłócały ciszę nocną lub zostawiały bałagan na klatce schodowej. Jeżeli taka sytuacja przydarzyłaby się w przypadku moich najemców, to oczywiście wolę, aby sąsiedzi skontaktowali się ze mną. Mogę wtedy dokładnie przedyskutować z nimi problem, poznać jego istotę i ostateczne zaproponować jakieś rozwiązanie. W bezpośredniej rozmowie mam okazję wyczuć emocje rozmówcy. Jeżeli z taką informacją dzwoni do mnie właściciel, który otrzymał skargę od sąsiadów, przekaz często bywa już mniej jasny, będzie nacechowany dodatkowymi emocjami, bo właściciel przecież bardzo chciałby uniknąć konfliktów z sąsiadami. 

Pamiętaj jednak, że jeżeli podchodzisz do prowadzonej przez siebie działalności profesjonalnie i rzetelnie opiekujesz się mieszkaniami, możesz od sąsiadów otrzymywać inne, bardzo pozytywne telefony. Kilkukrotnie zdarzyło mi się, że sąsiedzi, którzy postanowili zmienić mieszkanie, w pierwszej kolejności dzwonili do mnie z pytaniem, czy nie chciałbym przejąć opieki również nad ich lokalem. Nie ukrywam, że takie telefony są bardzo miłym dowodem na to, że dobrze wykonujemy swoje obowiązki, i ostatecznie przekładają się na nowe, bardzo rentowne inwestycje!

 

Czy role mogą się odwrócić i to my trafimy na uciążliwych sąsiadów?

Jak wspomniałem we wstępie, w trakcie poszukiwania mieszkania, które moglibyśmy przejąć w podnajem, wiele osób nawet nie pomyśli o przeprowadzeniu wywiadu na temat sąsiadów. Z punktu widzenia prowadzonej przez nas działalności teoretycznie nie ma znaczenia, czy za ścianą mamy rodzinę z dziećmi, czy też starsze małżeństwo. Może się jednak okazać , że to nasi sąsiedzi okażą się uciążliwi! I mogą być kłopotliwi nie tylko dla Twoich najemców, ale również dla Ciebie, więc warto takie pytanie zadać wynajmującemu.

Zdarzyło mi się, że to moi najemcy zgłaszali mi problemy z sąsiadami – dotyczyło to głównie hałasów dobiegających zza ściany i ogólnie pojętego zakłócania ciszy nocnej. Co powinienem wtedy zrobić jako opiekun mieszkania? Iść i porozmawiać z sąsiadami? Dzwonić do właściciela? Myślę, że niejedna osoba, której zadaniem jest dbanie o mieszkanie i komfort lokatorów, zadaje sobie to pytanie. Należy jednak pamiętać, że w Polsce funkcjonują odpowiednie służy, którym takie rzeczy należy zgłaszać. Jeżeli sąsiedzi są bardzo uciążliwi i dostajesz od najemców systematyczne zgłoszenia, sugeruję przekazać im informację, do kogo powinni w takiej sytuacji zadzwonić. W rozmowie z lokatorami zawsze tłumaczę, że kiedy już będą mieli własne mieszkanie, to przy problemach z sąsiadami również nie zadzwonią do nikogo na skargę, lecz będą musieli poinformować odpowiednie służby z prośbą o interwencję. 

Tak samo jest w przypadku sąsiedzkich skarg na naszych lokatorów. Jeżeli sąsiedzi zadzwonią bezpośrednio na policję czy do straży miejskiej, będą mogli przekazać istotę problemu oraz rzetelnie odpowiedzieć odbierającemu zgłoszenie na zadane przez niego pytania, a dzięki temu skutecznie rozwiązać problem „od ręki”, a nie na przykład dzień później, opisując swoje zmęczenie brakiem snu do 4:00 rano, podczas gdy problem można było rozwiązać o 22:30.  

 

Przekazanie kontaktu sąsiadowi ma też swoje minusy…

Mówiąc dyplomatycznie – sąsiedzi mogą bardzo polubić telefonowanie do Ciebie, aby poinformować Cię o każdym drobnym szczególe związanym z mieszkaniem lub najdrobniejszym przewinieniu Twoich najemców. Mocniejsze domknięcie drzwi czy rozmowa przez telefon na klatce schodowej wykonana przez Twojego lokatora może stać się powodem kolejnego telefonu, nie wspominając już o głośnych rozmowach czy muzyce w mieszkaniu. W takich sytuacjach zawsze sugeruję, podobnie jak w poprzednim przypadku, aby sąsiedzi dzwonili do odpowiednich służb. Daje Ci to większą gwarancję, że sąsiedzi będą zgłaszać rzeczywiście jedynie istotny problem. Dodatkowo jeżeli Twoi lokatorzy naprawdę zakłócają ciszę, a tym samym łamią podpisaną z Tobą umowę, po interwencji odpowiednich służb będziesz miał niezaprzeczalny dowód na ich niewłaściwe zachowanie. Jeżeli do mieszkania przyjedzie patrol policji lub straży miejskiej, możesz poprosić o wgląd do notatki służbowej, która powinna zostać wykonana po takiej interwencji. Co więcej, mówiąc wprost, czasem sama wizyta takich osób w mieszkaniu jest lepsza niż nasze rozmowy i pisma wzywające najemców do zachowania się zgodnie z zasadami.  


Co jeszcze może sprawić, że sąsiedzi będą bardziej zainteresowani nami lub my nimi?

Istnieje zauważalna różnica pomiędzy mieszkaniami zlokalizowanymi w nowym budownictwie, gdzie lokatorzy są bardziej anonimowi, a lokalami położonymi w starszych blokach lub kamienicach. W tych drugich sąsiedzi często są wieloletnimi mieszkańcami, znają się, więc są bardziej zainteresowani tym, co dzieje się za ścianą. Często już na etapie remontu przychodzą dopytać, co się dzieje, interesują się, kto będzie tam mieszkał.

Mam dla Ciebie ważną radę – jeżeli wykonujesz w mieszkaniu adaptacje dostosowujące lokal do wynajmu na pokoje, staraj się nie zapraszać sąsiadów do środka. Nie chcę generalizować i mówić, że to niewskazane, ale z doświadczenia wiem, że taka wizyta może spowodować, iż osoba, która nie ma pojęcia o wykonywaniu remontów, może wystraszyć się prowadzonych przez Ciebie prac… Dodatkowo nie znając dokładnie zasad funkcjonowania mieszkań wynajmowanych na pokoje, może wręcz niewłaściwie zinterpretować Twoje zamierzenia inwestycyjne, mylić je z innymi działalnościami. Jeżeli wywiąże się na ten temat jakaś rozmowa, możesz śmiało przeprowadzić ją poza mieszkaniem.  

Ostatecznie moje relacje z sąsiadami uzależnione są głównie od relacji, jakie mają z nimi właściciele mieszkania. To właśnie od właścicieli czerpię informację, czy korzystne będzie pójście do któregoś z sąsiednich mieszkań i przedstawienie się. Właściciele nieraz między słowami dają mi też znać, że uwagi kierowane w stronę najemców od pewnych osób z sąsiedztwa warto po prostu zignorować… Na szczęście dzięki dbałości o odpowiedni dobór najemców i ich prawidłową weryfikację, a także regularnym wizytom w mieszkaniu ograniczamy liczbę zgłoszeń od sąsiadów. Oczywiście zdarzyło mi się, że po zakłócaniu ciszy nocnej sąsiedzi postanowili mi ten fakt zgłosić – w takich przypadkach utrzymuję wspomniane już wyżej stanowisko, aby z wszelkimi takimi zdarzeniami kierowali się na policję lub do straży miejskiej i w ten sposób załatwili sprawę od ręki.

Chciałbym zwrócić Twoją uwagę również na to, że w prawidłowym zarządzaniu powierzonym Ci mieszkaniem ważne są nie tylko dobre relacje z właścicielem czy sąsiadami – powinieneś także zadbać o prawidłowe relacje z administracją budynku. Warto, abyś przejmując opiekę nad mieszkaniem, otrzymał od właściciela pełnomocnictwo, które pozwoli Ci na samodzielny kontakt z administracją – dzięki temu będziesz mógł na przykład zgłosić liczbę osób zamieszkujących w lokalu czy skontaktować się w sprawie niektórych awarii technicznych. O tym, dlaczego takie pełnomocnictwo jest jednym z ważniejszych dokumentów w zarządzaniu mieszkaniami, możesz przeczytać na moim blogu: link.

Podsumowując: mam nadzieję, że tym wpisem odpowiedziałem na Twoje pytanie: „Jak żyć z sąsiadami w podnajmie?” i wyczerpałem choć w większej części temat obiekcji właścicieli mieszkań. Wnioski możesz wyciągnąć samodzielnie. 

Chętnie przeczytam i porozmawiam o Twoich doświadczeniach w tym temacie!  

Zapraszam Cię do komentowania i zadawania pytań. ☺

 

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Krystyna
23 dni temu

Przeczytałam artykuł z dużym zainteresowaniem. Wszystkie rady w nim są słuszne, bardzo dyplomatyczne. Niestety czasami trafia się na ludzi z piekła rodem. Dlatego uważam że, należy zacząć od poznania sąsiadów. Ludzie z piekła rodem potrafią zszargać nerwy i zepsuć biznes. Czasami są ważniejsi przy analizie rentowności niż inne czynniki, potrafią zniszczyć wszystko. Smutne ale prawdziwe, ja na takich trafiłam.

Mateusz
Admin
17 dni temu
Reply to  Krystyna

Krystyna, dziękuję za komentarz 🙂
Myślę, że każdy wybierze swoją drogę. Nie zawsze wykluczymy ryzyko, gdyż ludzie potrafią się zmieniać w zależności od sytuacji. Natomiast warto, jak piszesz tematu nie omijać i poruszać przy każdej kolejnej inwestycji 🙂

Zapisz się na newsletter i odbierz listę informacji do uzyskania na pierwszym spotkaniu w podnajmie

Zamknij
… …
2
0
Co o tym myślisz? Skomentuj artykuł!x
()
x